24 kwietnia 2016
9 kwietnia 2016
Zastąp złość miłością, a ustaną Twoje cierpienia
Idealny rodzic nigdy nie wpada w szał, nie podnosi głosu, nie wymierza kar, wszystko przyjmuje ze stoickim spokojem, zawsze ma czas dla dziecka i potrafi rozwiązać każdy, nawet najtrudniejszy problem.
Nie jestem idealnym rodzicem. Nieidealni są wśród nas.
Uczucie złości a czasem wręcz wściekłości do własnego dziecka jest doświadczeniem, wobec którego może matki i ojców ogarniać bezradność. W micie "dobrego rodzica" tkwi przecież obraz wiecznej łagodności, wyrozumiałości i opanowania, poświęcania się. Brak w nim miejsca na nieopanowane reakcje czy gniew. Po wybuchu złości dopadają matki i ojców wyrzuty sumienia i wstyd a akty tej "niedoskonałości rodzicielskiej" są zazwyczaj ukrywane przed otoczeniem. Złość i zdenerwowanie w stosunku do dziecka są jednak naturalne. Nie ma takich rodziców, którzy od czasu do czasu nie mieliby negatywnych odczuć w stosunku do swojego dziecka.
(...) jeśli przyznamy się do uczucia złości - łatwiej możemy stawić jej czoła. Warto jednak przede wszystkim wiedzieć, gdzie może być źródło złości do dziecka, bo nie zawsze tkwi ono po prostu w nieodpowiednim i męczącym zachowaniu potomka.
Teksty o nieidealnych matkach zdobywają popularność, dobrze wiedzieć, że idealna matka to niedościgniony mit i każda z nas ma coś na sumieniu, nawet jeśli jest to tylko nadopiekuńczość czy kupowanie dziecku lizaków. Skoro faktem jest, że mamę czasem "roznosi", przydałoby się również poznać sposoby na radzenie sobie w trudnych sytuacjach. Tego mi właśnie brakowało w większości tekstów, które czytałam. Będę szczera, szukałam dla siebie, ale podzielę się, bo może nie tylko mi czasem puszczają nerwy...
CO ROBIĆ, GDY ZALEWA CIĘ FALA ZŁOŚCI, CZYLI RATUNEK PRZED WYBUCHEM
5 kwietnia 2016
PRZEDSZKOLE INNE NIŻ WSZYSTKIE!
Czy Wasze dziecko lubi przedszkole? Czy czuje się w nim dobrze, swobodnie, zupełnie jak w domu? Czy ma szanse na samodzielność, nieskrępowany rozwój i wpływ na to, co się dzieje dookoła?
O przedszkolach w Puszczykowie można usłyszeć zarówno dobre, jak i złe opinie. W każdej placówce realizowana jest podstawa programowa i - jak sądzę - obowiązują podobne reguły, nie zawsze fajne, np. chodzenie do toalety o określonych godzinach czy spacerowanie wyłącznie w parach po chodniku.
Istnieje jednak szansa, że wkrótce, prawdopodobnie już od września, w okolicy powstanie nowe, zupełnie inne niż wszystkie, PRZEDSZKOLE DOMOWO-LEŚNE!
Domowe, bo stawiające na bliskie, rodzinne relacje; otwarte na potrzeby dziecka, zapewniające opiekę i bezpieczeństwo, ale dostosowane do rytmu każdego z podopiecznych. Leśne, bo dla osób, które chcą je tworzyć, kontakt z przyrodą to nieodzowny element życia. Częste przebywanie na świeżym powietrzu, poznawanie rytmu natury, możliwość nie tylko swobodnego hasania, ale także sadzenia, pielęgnowania i zbierania warzyw, ma stać się istotną częścią przedszkolnej rzeczywistości. Późniejsze wspólne przygotowywanie posiłków z zebranych warzyw, może być ciekawym i mądrym podejściem do idei zdrowego odżywiania i nauki samodzielności. Poza tym przebywanie wśród roślin i zwierząt (możliwe że, będą tam również zwierzęta!) sprawia dzieciakom frajdę i wpływa na kształtowanie pozytywnej postawy wobec przyrody.
O przedszkolach w Puszczykowie można usłyszeć zarówno dobre, jak i złe opinie. W każdej placówce realizowana jest podstawa programowa i - jak sądzę - obowiązują podobne reguły, nie zawsze fajne, np. chodzenie do toalety o określonych godzinach czy spacerowanie wyłącznie w parach po chodniku.
Istnieje jednak szansa, że wkrótce, prawdopodobnie już od września, w okolicy powstanie nowe, zupełnie inne niż wszystkie, PRZEDSZKOLE DOMOWO-LEŚNE!
Domowe, bo stawiające na bliskie, rodzinne relacje; otwarte na potrzeby dziecka, zapewniające opiekę i bezpieczeństwo, ale dostosowane do rytmu każdego z podopiecznych. Leśne, bo dla osób, które chcą je tworzyć, kontakt z przyrodą to nieodzowny element życia. Częste przebywanie na świeżym powietrzu, poznawanie rytmu natury, możliwość nie tylko swobodnego hasania, ale także sadzenia, pielęgnowania i zbierania warzyw, ma stać się istotną częścią przedszkolnej rzeczywistości. Późniejsze wspólne przygotowywanie posiłków z zebranych warzyw, może być ciekawym i mądrym podejściem do idei zdrowego odżywiania i nauki samodzielności. Poza tym przebywanie wśród roślin i zwierząt (możliwe że, będą tam również zwierzęta!) sprawia dzieciakom frajdę i wpływa na kształtowanie pozytywnej postawy wobec przyrody.
Pomysłodawcy przedszkola są zwolennikami porozumienia bez przemocy. Dzieci powinny mieć prawo nie tylko do decydowania o sobie i o tym, co się dzieje w przedszkolu, ale także do wyrażania RÓŻNYCH emocji. Przedszkole bez karania, zmuszania, narzucania swojej woli ma być dla dziecka przyjaznym miejscem, stwarzającym wiele możliwości rozwoju, uczącym samodzielności, kreatywności oraz budowania dobrych relacji z otoczeniem. Oczywiście, zasady pozwalają ogarniać chaos i zapewniają dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Ważne jest jednak to, by zasady miały sens i określony cel, bo tylko wtedy są do zaakceptowania.
Czy przedszkole bez sztywnych, często bezsensownych zasad i godzinowego planu dnia ma rację bytu? Mam nadzieję, że tak!
Jeśli ważna jest dla Was bliskość, wolność, empatia, natura, zdrowy tryb życia, ekologia i nieskrępowany rozwój Waszych pociech - to przedszkole Wam się spodoba!
SPOTKANIE INFORMACYJNE DLA RODZICÓW ODBĘDZIE SIĘ
23 KWIETNIA O GODZINIE 17:00
W KAWIARNI MIPETRAKA W OGRODZIE KULTUR I TOLERANCJI
PRZY MUZEUM ARKADEGO FIEDLERA W PUSZCZYKOWIE
https://www.facebook.com/events/1616575145270111/
KOLEJNE SPOTKANIE Z RODZICAMI -
7 MAJA O GODZINIE 17:00 W MOSINIE
(PRZY PARKINGU NA WZGÓRZU POŻEGOWSKIM NIEDALEKO GLINIANEK).
https://www.facebook.com/events/1667935590135929/permalink/1670898533172968/
KOLEJNE SPOTKANIE Z RODZICAMI -
7 MAJA O GODZINIE 17:00 W MOSINIE
(PRZY PARKINGU NA WZGÓRZU POŻEGOWSKIM NIEDALEKO GLINIANEK).
https://www.facebook.com/events/1667935590135929/permalink/1670898533172968/
Warto przeczytać:
http://dobrewiadomosci.net.pl/8395-lesne-przedszkola-pomysl-ktory-warto-rozpowszechniac-rowniez-w-polsce/
4 kwietnia 2016
KLUB FITNESS przyjazny rodzinie
W LOFT Fitness nowości - obok rowerków treningowych pojawił się stoliczek z akcesoriami dla maluchów! W niedzielę, podczas FAMILY DAY, gdy już skończyły się "Kids games in English", rodzice mogli trenować, nie spuszczając z oczu swoich pociech. To naprawdę fajna sprawa, mam nadzieję, że inne firmy z okolicy będą brały przykład! Marzy mi się fryzjer i kosmetyczka z kącikiem dla dzieci, ale nie wiem, co na to sanepid. ;)
1 kwietnia 2016
24 marca 2016
Przekaż 1% podatku
Jeśli jeszcze nie..., a chcielibyście komuś..., a nie wiecie..., to przypominam prośbę Anety. :)
Wszyscy wiemy, nie wszyscy pamiętamy, że możemy komuś pomóc, przekazując 1% podatku. To nic nie kosztuje, wystarczy wpisać w zeznaniu podatkowym nr KRS wybranej organizacji.
Wszyscy wiemy, nie wszyscy pamiętamy, że możemy komuś pomóc, przekazując 1% podatku. To nic nie kosztuje, wystarczy wpisać w zeznaniu podatkowym nr KRS wybranej organizacji.
Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście, komu przekazać swój 1%, przeczytajcie list Mamy Amelki:
Witam!
Mam do Was ogromną prośbę, tak się złożyło, że moja Amelka urodziła się z
wadą genetyczną i niestety jest dzieckiem niepełnosprawnym. Na co dzień wymaga
wielu terapii wspomagających rozwój intelektualny i ruchowy. Od tego roku
jesteśmy podopiecznymi fundacji Słoneczko (www.fundacja-słoneczko.pl),
która umożliwia przekazanie 1% z podatku na konto podopiecznego. Zgromadzone
pieniądze fundacja przekazuje na rehabilitację dziecka. Jeśli znajdą się wśród
Was osoby, które jeszcze nie rozliczyły podatku a mają ogromną wrażliwość i
dobre serce, i chciałyby pomóc w terapii Amelki to bardzo proszę o przekazanie
tego 1% na moją Córcię. Wystarczy wpisać w zeznaniu nr KRS z dopiskiem na kogo
i numer subkonta.
KRS 0000186434 AMELIA KUJAWIAK 782/K
BARDZO DZIĘKUJĘ!
Pozdrawiam -
Aneta Kujawiak (Mama Amelki)
23 marca 2016
Pierwszy dzień w pracy
Powrót do pracy po rocznym urlopie macierzyńskim -
moje refleksje
Gdy po raz pierwszy zaszłam w ciążę, miałam nadzieję, że mój mąż zacznie zarabiać wystarczająco dużo, bym ja mogła zajmować się wyłącznie domem i wychowywaniem dzieci. Po urodzeniu syna i drugim z kolei urlopie macierzyńskim przejrzałam na oczy... Zrozumiałam, że ja wcale nie chcę siedzieć w domu i zupełnie nie nadaję się na kurę domową! Dlaczego? Bo chcę się rozwijać! Bo sprzątanie i gotowanie potwornie mnie męczy! Bo wszyscy, łącznie ze mną, odnoszą wrażenie, że nic nie robię. Bo czasem już godzinę po sprzątaniu dom wygląda jak po przejściu huraganu, a posiłki, które gotuję, nie zawsze są jadalne. Zresztą nie po to kończyłam studia, żeby za darmo wykonywać pracę kucharki, sprzątaczki i opiekunki... Dlatego postanowiłam wrócić do pracy. Jestem jednak realistką i wiem, że nie mogłabym pracować 8 godzin dziennie w Poznaniu, traciłabym za dużo czasu, a moje dzieciaki są za małe. Dlatego zmniejszyłam etat o połowę.
Dziś po raz pierwszy od ponad roku zjawiłam się w starej pracy. Czułam jednak, jakbym trafiła do zupełnie innej firmy, bo zmieniła się lokalizacja, ludzie, procedury, zasady, wszystko. Spotkałam kilka "starych" osób, ale po tak długiej przerwie musimy poznawać się od nowa. Kiedy oni pięli się po szczeblach kariery, ja zmieniałam dzieciakom pieluchy, karmiłam, zarywałam nocki. Ale nie rozpaczam - choć nie rozwinęłam się zawodowo, zdobyłam mnóstwo nowych kompetencji, które - mam nadzieję - będę potrafiła wykorzystać w pracy. :)
Nie zgodzę się z twierdzeniem, że urlop macierzyński hamuje rozwój zawodowy kobiety. Moim zdaniem, gdy ponad rok nie ma nas w pracy, robimy krok wstecz! Po powrocie nie wracamy dokładnie w to samo miejsce, które opuściłyśmy, dookoła wszystko się zmienia. I dlatego ja uczestniczę teraz w programie adaptacyjnym dla nowych pracowników, choć od 2007 jestem zatrudniona w firmie. Kiedyś szkoliłam "nowych", teraz ja jestem szkolona przez osoby, które startowały wiele lat po mnie. To dziwne uczucie, ale wiem, że tak musi być, muszę nadrobić zaległości, wrócić na właściwe tory, by móc znów pomyśleć o rozwoju i kolejnych krokach. Myślę, że najważniejsze, by zachować dobre nastawienie. Dlatego wróciłam z uśmiechem na ustach, pełna pozytywnej energii, gotowa do działania. Cieszę się, że mogę spokojnie i bez ciśnienia przywyknąć do zmian. Jestem podekscytowana poznawaniem nowego otoczenia, a przede wszystkim przebywaniem poza domem bez dzieci!
Nie wiem, jak będzie wyglądało godzenie życia zawodowego z życiem prywatnym, wypełnianie obowiązków matki, żony i pracownika banku. Mam jeszcze swoje zainteresowania, znajomych, z którymi chcę się spotykać, książki czekające na przeczytanie. A jak dzieci będą chorować? A jak zaczną tęsknić? A jak nie starczy mi sił, by rano wstać po ciężkiej nocy? Zobaczymy, nie mogę martwić się na zapas. Na razie nie jest tak źle, skoro zdążyłam jeszcze zrobić zakupy, zająć się dzieciakami, przygotować jedzenie na jutro i napisać ten post, a zaraz jeszcze pójdę wtulić się w ramiona mojego męża i na pewno nie od razu nie zasnę. ;)
P.S. Gdyby ktoś słyszał o dodatkowej, zdalnej pracy dla mamy (redakcja i korekta tekstów, prowadzenie strony firmowej, utrzymywanie kontaktów z klientami), proszę o wiadomość - jeszcze mi mało! :)
Nie zgodzę się z twierdzeniem, że urlop macierzyński hamuje rozwój zawodowy kobiety. Moim zdaniem, gdy ponad rok nie ma nas w pracy, robimy krok wstecz! Po powrocie nie wracamy dokładnie w to samo miejsce, które opuściłyśmy, dookoła wszystko się zmienia. I dlatego ja uczestniczę teraz w programie adaptacyjnym dla nowych pracowników, choć od 2007 jestem zatrudniona w firmie. Kiedyś szkoliłam "nowych", teraz ja jestem szkolona przez osoby, które startowały wiele lat po mnie. To dziwne uczucie, ale wiem, że tak musi być, muszę nadrobić zaległości, wrócić na właściwe tory, by móc znów pomyśleć o rozwoju i kolejnych krokach. Myślę, że najważniejsze, by zachować dobre nastawienie. Dlatego wróciłam z uśmiechem na ustach, pełna pozytywnej energii, gotowa do działania. Cieszę się, że mogę spokojnie i bez ciśnienia przywyknąć do zmian. Jestem podekscytowana poznawaniem nowego otoczenia, a przede wszystkim przebywaniem poza domem bez dzieci!
Nie wiem, jak będzie wyglądało godzenie życia zawodowego z życiem prywatnym, wypełnianie obowiązków matki, żony i pracownika banku. Mam jeszcze swoje zainteresowania, znajomych, z którymi chcę się spotykać, książki czekające na przeczytanie. A jak dzieci będą chorować? A jak zaczną tęsknić? A jak nie starczy mi sił, by rano wstać po ciężkiej nocy? Zobaczymy, nie mogę martwić się na zapas. Na razie nie jest tak źle, skoro zdążyłam jeszcze zrobić zakupy, zająć się dzieciakami, przygotować jedzenie na jutro i napisać ten post, a zaraz jeszcze pójdę wtulić się w ramiona mojego męża i na pewno nie od razu nie zasnę. ;)
P.S. Gdyby ktoś słyszał o dodatkowej, zdalnej pracy dla mamy (redakcja i korekta tekstów, prowadzenie strony firmowej, utrzymywanie kontaktów z klientami), proszę o wiadomość - jeszcze mi mało! :)


